Volkswagen Passat 2.0 TDI DSG Highline: Król polskich dróg
Od wielu lat nieustannie w rankingach popularności aut sprowadzanych zza granicy królują kolejne generacje Volkswagena Passata. Za jakieś 2-3 lata testowana przez nas wersja zajmie miejsce wersji B5, która od paru dobrych lat jest hitem importowym. Zanim na dobre samochód zdąży się zestarzeć postanowiliśmy się mu przyjrzeć.
Passat w wersji B6 nie jest już samochodem młodym. Trudno w to uwierzyć, ale samochód zadebiutował w 2005 roku i praktycznie aż do tej pory funkcjonował na rynku praktycznie bez gruntownego odświeżenia. Nie ma się czemu dziwić, bowiem Volkswagen od lat znany jest ze swojej zachowawczości. Pod względem stylistyki ciężko mu coś zarzucić. Testowana przez nas wersja Variant została wyposażona w ciemny lakier metaliczny oraz chromowane detale. Doczepiony bagażnik nie zaburzył proporcji całości. Producent zapewnia, że pomieścić tam można 603 litry mniej lub bardziej potrzebnych rzeczy, pod warunkiem że wybierzemy wersję z zestawem naprawczym zamiast koła zapasowego. W innym przypadku pojemność bagażnika kurczy się do wielkości powyżej 500 litrów. Na szczęście po rozłożeniu tylnej kanapy na płasko Passat zamienia się w przyzwoitą bagażówkę o pojemności 1.731 litrów.
Myśląc o modelu Variant jako rodzinnym kombi nie zawiedziemy się. Wewnątrz przestrzeń pozwoli pomieścić pięciu pasażerów. Przednie fotele w wersji Highline wykończone jasną skórą z Alcantarą są dość twarde, ale nie odbierają komfortu na bardzo długich trasach. Trzymanie na poziomie bardzo dobrym. Trochę gorzej może być na tylnej kanapie, gdzie jedyna rzecz na którą narzekali wysocy pasażerowie to zbyt krótkie podparcia nóg.
Najwyższa wersja wyposażeniowa otrzymała plastiki w dwóch kontrastujących odcieniach pomiędzy którymi znalazło się też miejsce dla wstawek z aluminium czy drewna. Mimo, że tak luksusowy widok w Passacie jest rzadkością, to nie kłuje on w oczy. Spasowanie materiałów na poziomie VW - czyli bardzo przyzwoicie. Mimo sztywnego zestrojenia samochodu na kostce brukowej raczej nie uświadczymy trzasków dobiegających spod deski rozdzielczej. Całość urządzona jest bez zbędnych kontrowersji. W całości średnio pasuje trójramienna kierownica, która w wersji luksusowej powinna zostać zamieniona na czteroramienną, najlepiej z drewnianym wieńcem. Jednak z pewnością znalazłoby się wielu krytyków takiej teorii.
Pod maską znalazł się dwulitrowy silnik z gamy TDI. Tym razem mieliśmy do czynienia z topową wersją dysponującą liczbą 170 koni. Dodatkowo jednostka miała na pokładzie układ common-rail, zwany w skrócie CR. Nowa technologia pozwoliła poprawić kulturę pracy tego silnika, ale także bez wątpienia wpłynęła pozytywnie na apetyt na paliwo. Charakterystyczny klekot przy zimnym silniku jednak pozostał.
Turbodoładowany diesel z maksymalnym momentem obrotowym o wartości 350Nm bardzo żwawo rozpędzał kombi z czteroma osobami na pokładzie. Napęd był przenoszony przez dwusprzęgłową skrzynię DSG, która wydaje się być idealnym rozwiązaniem przy takiej konfiguracji. Przekładnia bardzo sprawnie i szybko zmieniała biegi. Łopatki przy kierownicy i tryb sportowy zdają się tutaj być niepotrzebne, bowiem auto rozpędza się do setki w 8,8 sekundy, a przy próbach wyprzedzania wystarczyła szybka redukcja poprzedzona bardziej energicznym wciśnięciem pedału gazu. Narowistość jednostki odczuwa się w wąskich zakrętach gdzie Passat miał tendencje do podsterowności. Auto zostało dość szytwno zestrojone jak na polskie warunki, ale podczas pokonywania poprzecznych ubytków zawieszenie sprawnie wybierało nierówności i nie przenosiło hałasów do wnętrza. Wielki plus za wyciszenie wnętrza. Przy autostradowych prędkościach można spokojnie prowadzić rozmowę z tylnym rzędem. Podczas długich podróży takimi drogami (czego sobie życzymy) warto jest skorzystać z dobrodziejstw automatycznego tempompatu, który utrzymuje nie tylko prędkość, ale także odpowiednią odległość między samochodami. Nam pozostaje już wtedy tylko trzymać kierownicę.
Podczas wizyt na stacji benzynowej nasz portfel nie będzie potrzebował reanimacji. Średnie spalanie Volkswagena Passata Variant z dwulitrowym dieslem w trasie wynosiło 6 litrów na 100 kilometrów. Podkreślić trzeba, że było to podróżowanie dość intensywnym tempem. W mieście średnie spalanie może podskoczyć o jakieś 1,5l/100km.
Trochę gorzej jest w momencie kiedy zajrzymy do cennika. Wersja Highline z tym silnikiem otwiera się kwotą 132 tysięcy złotych. Jeżeli dołożymy kilka opcji to cena śmiało wędruje 20 tysięcy złotych wyżej. Zatem wtedy pozostaje mocny dylemat. Czy płacić 150 tysięcy złotych za Passata, czy rozejrzeć się wyżej?
Bądź na bieżąco dzięki gadżetom motoryzacyjnym iGoogle!
Tematy w artykule: Volkswagen Volkswagen Passat
Zobacz również
Wszystko o Volkswagen Passat Filmy - Volkswagen Passat Zdjęcia - Volkswagen Passat Wszystko o Volkswagen Filmy - Volkswagen Zdjęcia - Volkswagen

Newsletter: 











Wykop
Sfora
Facebook
2011-03-16 11:12:12
2011-03-13 18:47:26
2011-03-12 18:46:19
2011-03-05 07:27:15