Toyota Yaris: Małe nie musi być piękne
Kiedy ostatnio mieliśmy okazję testować Forda Fiestę, niemal wszyscy zachwycali się jej urokiem osobistym. Pod tym względem Toyota Yaris to jej całkowite przeciwieństwo. Nie tylko zresztą w porównaniu do małego Forda nasza Toyota wypada, delikatnie mówiąc, blado. A mimo to, Toyota Yaris ciągle świetnie się sprzedaje, wyprzedzając w rankingach sprzedażowych wielu bardziej atrakcyjnie wyglądających konkurentów. Czym więc przyciąga ku sobie ogromne rzesze nabywców?Tak jak już zostało to powiedziane, z pewnością nie jakimś imponującym designem zewnętrznym. Od ponad roku Yaris, a dokładniej druga generacja tego modelu, dostępny jest już na rynku po niewielkim liftingu. Drobne zmiany (nowe zderzaki, reflektory oraz nieco zmieniona atrapa chłodnicy) może i przyczyniły się do pewnej poprawy ogólnego wizerunku, ale raczej nie diametralnie. Wciąż dominuje tu zachowawczy styl, niezmienione przez lata obłe kształty i dość wysoko, jak na małe auto, poprowadzona linia dachu.
Również po zaglądnięciu do wnętrza kabiny esteci nie będą mieli zbyt wesołej miny. Dominująca szarość może przytłoczyć każdego i prawie zupełnie nie zmieniają tego srebrne wstawki na konsoli centralnej oraz drzwiach. Nie najlepiej jest też z użytymi materiałami. To, że wszystko wykonane będzie z plastiku, można się było domyślać. Gorzej, że w większości ten plastik nie jest ani najwyższej jakości, ani też nie jest dobrze spasowany.
Mocną stroną kabiny Yarisa jest też jej przestronność. Na przednich fotelach - wygodnych, z odpowiednim siedziskiem, jednak ze słabym podparciem bocznym - będzie nam wygodnie nawet podczas kilkugodzinnej jazdy. I to także osobom o ponadprzeciętnej wysokości. Z tyłu już tak pięknie nie jest, ale wciąż jest bardzo dobrze jak na malucha. Dwójka dorosłych nie powinna specjalnie narzekać ani na brak miejsca na ich nogi, ani nad głowami. Do tego trzeba pochwalić konstruktorów Toyoty za sporą liczbę schowków wewnątrz auta. Dwa sporych rozmiarów ma przed sobą do dyspozycji przedni pasażer, na obu końcach deski rozdzielczej znajdziemy uchwyty na napoje, do tego praktyczne kieszenie w drzwiach. Wszelkiego rodzaju drobne przedmioty znajdą dla siebie miejsce.
Średnio wypada nasza Toyota pod względem pojemności bagażnika. 272 litry to wynik ze środka stawki. Jednak Toyota oferuje rozwiązanie rodem z minivanów, mianowicie przesuwaną tylną kanapę (dzieloną 60:40), dzięki czemu szybko możemy powiększyć przestrzeń bagażową do 363 litrów. Oczywiście możemy także złożyć tylną kanapę, co pozwoli przewieźć nam pakunki znacznie większych rozmiarów. Denerwujące, przynajmniej jeśli chodzi o nasz testowy egzemplarz, była notorycznie spadająca tylna półka. Miejmy nadzieję, że to tylko drobny feler naszego egzemplarza.
Choć Yaris nie próbuje udawać sprintera, to w rzeczywistości z 90-konnym dieslem pod maską nie ma żadnych powodów do wstydu. Silnik dość wyraźnie reaguje na wciśnięcie pedału gazu, czego efektem jest trzycyfrowy wynik na prędkościomierzu po niecałych 11 sekundach. Jak na małe, miejskie auto bez jakichkolwiek sportowych ambicji wynik więcej niż przyzwoity. Równie płynnie, a przede wszystkim pewnie auto przyspiesza w trasie przy większych prędkościach. Kłopoty zaczynają się mniej więcej od maksymalnych prędkości autostradowych, co na szczęście nie jest już naszym problemem. Do szybszej jazdy, niż pozwalają na to przepisy w naszym kraju, zniechęca także duży hałas dobiegający spod maski, dlatego dla tej wersji Yarisa optymalne prędkości nie powinny przekraczać 100-110 km/h.
Przy takiej prędkości szeroki uśmiech pojawi się nam na twarzy po zajechaniu pod dystrybutor z paliwem. W trasie Yarisem 1,4 D-4D można próbować zejść poniżej 4 l/100 km, choć bardziej realny wydaje się być wynik o 0,2-0,4 litra wyższy. Równie dobrze wypada mała Toyota w miejskiej dżungli. Jeśli nie poruszamy się wyłącznie w godzinach szczytu i nie mamy zanadto ciężkiej nogi, wówczas wynik rzędu 5,5-6,0 l/100 km nie powinien być dla nas wyzwaniem ponad nasze siły.
Z więcej niż przyzwoitym silnikiem doskonale komponuje się układ jezdny Yarisa. Przede wszystkim jego układ kierowniczy jest idealny w ruchu miejskim. Działa precyzyjnie, daje kierowcy dobre wyczucie drogi i panowanie nad autem. Do tego dochodzi zawieszenie, które dzielnie radzi sobie z typowymi miejskimi nierównościami, działa przy tym cicho, a w razie potrzeby nie zawiedzie nas także na bardziej krętej drodze. Nie można też zapomnieć o sześciobiegowej, manualnej skrzyni biegów, dostępnej w standardzie z silnikiem wysokoprężnym. Jej zasługą jest nie tylko niższe spalanie, ale również szybka i płynna zmiana biegów.
Niecałe 50 tys. zł to kwota, jaką trzeba wydać, by stać się posiadaczem wysokoprężnego Yarisa (najbogatsza wersja Sol kosztuje 10 tys. więcej). Za tę cenę dostaniemy auto, za którym raczej nikt nie będzie tęsknie wypatrywał, które nie będzie rozpieszczać naszych doznań estetycznych po zajęciu miejsca za kierownicą. Jest to jednak auto przede wszystkim wyjątkowo praktyczne, a z testowanym silnikiem jest i dynamiczne, i wyjątkowo oszczędne.
+ dynamiczny i oszczędny silnik | |
- plastikowe i mało ciekawe wnętrze |
Bądź na bieżąco dzięki gadżetom motoryzacyjnym iGoogle!
Tematy w artykule: Toyota Toyota Yaris
Zobacz również
Wszystko o Toyota Yaris Filmy - Toyota Yaris Zdjęcia - Toyota Yaris Wszystko o Toyota Filmy - Toyota Zdjęcia - Toyota

Newsletter: 











Wykop
Sfora
Facebook
2010-08-17 10:00:04
2010-07-19 11:52:13
2010-07-17 13:45:26
2010-07-16 19:02:14
2010-07-16 00:11:17