mojeauto.plMotoryzacja w Internecie - Internetowa Platforma Motoryzacyjna mojeauto.pl

Menu

Testy długodystansowe

Motofinanse

96697

Samochody na skróty

Testy i porównania

Rozmiar normalny Czcionka powiększona Podwójne powiększenie czcionki Wyślij znajomemu Drukuj Kanał RSS

Powiadom przyjaciela o tej stronie

  • Od:
  • Do:
  • Temat:
  • Treść:

Hyundai ix55: Tylko błękitnej krwi brak

2010 - 04 - 14 | 12:15
źródło: mojeauto.pl
Jarosław Bartkiewicz

Jeden z dwóch najnowszych SUV-ów Hyundaia cierpi na ten sam problem, z jakim przez pewien czas w Europie musiał walczyć Lexus. Jego jasne niebo zalet przysłania jedna czarna chmura - brak prestiżu marki.

Hyundai ix55: Tylko błękitnej krwi brak Hyundai ix55: Tylko błękitnej krwi brak To, że Koreańczycy są w stanie budować ciekawe samochody, nie jest już żadnym zaskoczeniem. Zaskoczeniem jest jednak to, jak naprawdę dobre mogą być niektóre z nich. Takim przykładem jest właśnie Hyundai ix55. To auto, którego wiernym protoplastą jest sprzedawany za Atlantykiem Hyundai Veracruz, jest pojazdem do którego wsiadając po raz pierwszy czujesz, że jest skrojony tak jak trzeba.

Po pierwsze zupełnie nieźle prezentuje się wizualnie; po drugie jakość materiałów pozostawia bardzo satysfakcjonujące wrażenie - skórzana tapicerka, drewno; po trzecie jest bogato wyposażone - dwustrefowa klimatyzacja, ksenony, szyberdach, czujniki parkowania. Do tego siedzi się w nim bardzo wygodnie. Duża przestrzeń na przednich, tylnych, a nawet trzecich fotelach (łącznie 7 miejsc) potęguje komfort dla pasażerów. W trakcie podróży jest cichy mimo, że napędza go duży, trzylitrowy diesel z wtryskiem common-rail.

To jednak nie koniec zalet rosłego, koreańskiego SUV-a. Hyundai wyposażył ix55 w automatycznie załączany napęd 4x4. Mechanizm bazuje na sprzęgle wiskotycznym i poza przednią osią, dołącza moment obrotowy także na tylne koła w razie uślizgu. Można go też zblokować w przedziale niewielkich prędkości i cieszyć się godnymi uwagi właściwościami jazdy w terenie. Naprawdę bez obaw można atakować leśne dukty, rosłe muldy, piaszczyste przełaje i brodzić po kolana w błocie. Tam gdzie pod masą porównywalną do U-Boota Audi Q7 czy BMW X5 grzęzną na amen, tam ix55 z wyczuciem i gracją baletnicy przelatuje przez przeszkody. W tegoroczną, srogą zimę zabrałem Hyundaia w góry. Po zaśnieżonych drogach Karkonoszy, z czterema osobami na pokładzie i bagażnikiem wypchanym po sam dach, z drwiącym uśmiechem na twarzy pozostawiał za sobą inne męczące się bulwarowe terenówki. Gdybym miał wówczas przesiąść się do innego auta, które lepiej rozprawi się z dowcipami Matki Natury, wybrałbym jedynie Nissana X-Trail, Volkswagena Touarega, a najlepiej dakarową wersję Navary Krzysztofa Hołowczyca.

Oczywiście wysoka forma Hyundaia zależy nie tylko od układu napędowego. To także zasługa wspomnianego silnika 3.0 CRDi. Widlasta szóstka oddaje do dyspozycji 240 koni mechanicznych. Moim, osobistym zdaniem powinno być ich około 20 jednostek więcej. Wówczas - i tak dość pokaźny - maksymalny moment obrotowy 451 Nm, byłby także nieco większy i z Hyundaia ix55 uczyniłby autostradową rakietę..., która paradoksalnie rozpędza się maksymalnie tylko do 200 km/h. Z drugiej strony myślę sobie, że może Koreańczycy zrobili to celowo. Już przy hamowaniu z około 130 km/h droga do zatrzymania przypomina trochę niekończącą się opowieść.
Jednostka napędowa współpracuje z sześciobiegowym automatem. I tu również jakże pozytywne zaskoczenie. Skrzynia ze sztuczną inteligencją wprowadza biegi we właściwym momencie obrotów silnika. Przy tym robi to szybko i płynnie. Nawet tzw. "kick-down" nie powoduje zbytnich szarpnięć.

ix55 nie nadaje się - zresztą jak większość tej klasy aut - do nadmiernego testowania na drodze siły ciążenia. Hyundaiem powinno jeździć się majestatycznie, nie forsować go na zakrętach i nie robić gwałtownych ruchów. Po prostu masa własna (2145 kg) robi swoje, a i zawieszenie nie grzeszy wyrafinowaną sprawnością. Jeśli będziesz jeździć bez szaleństw, wówczas strach będzie ci zjawiskiem obcym. Tak samo jak obcy będzie szok na stacji paliw. Średnie spalanie ix55 to zaledwie 10 l. na setkę.

Chciałbym się mylić, ale mimo tych wielu pozytywów sądzę, że Hyundai ix55 będzie handlową klęskę koreańskiej marki. Z dwóch, powiązanych ze sobą powodów. Pierwszy to trochę zbyt wysoka cena. Bazowa wersja tego modelu kosztuje w salonie blisko 206 tys. zł. A to już pułap cenowy, gdzie wydatek kolejnych 40 czy 50 tysięcy nie robi dla kupującego znaczącej różnicy. A za takie pieniądze dostępne są już wspomniane Audi Q7 czy BMW X5. Tym bardziej, kiedy w grę wchodzi tzw. "współczynnik szpanu". A ten w dużych miastach, bądź co bądź naturalnym środowisku SUV-ów, jest bardzo istotny. Hyundai niestety takiego szlacheckiego pochodzenia jeszcze nie posiada. No chyba, że ix55 to głównie próba zademonstrowania europejskim producentom potencjału Koreańczyków i przekazania im informacji: "Uważajcie, jesteśmy już dość blisko". W takim przypadku: czapki z głów.

>>> Zobacz dane techniczne Hyundaia ix55

Dodaj na wykop.pl Wykop Śledzik Sfora Facebook Dodaj na Digg.com Digg

Pokaż artykuł swoim znajomym:

Gadżety motoryzacyjne do iGoogle! Bądź na bieżąco dzięki gadżetom motoryzacyjnym iGoogle!

Tematy w artykule: Hyundai Hyundai ix55 test

Zobacz również

Zabierz głos na Forum mojeauto.pl

Dodaj swój komentarz Wszystkich komentarzy: 14

Ostatnie komentarze z Forum mojeauto.pl:

~Bogdan
2011-10-11 13:52:01
Właśnie go kupuję, jest tańszy od toyoty i mitsubishi, VW Taureg kosztuje w tej samej wersji wyposażeniowej 300 000 zł, nie dostaniesz nigdzie Taurega za 175000 bo ceny zaczynają się od około 210000, poza tym jest lepiej wykonany wewnątrz niż pajero i ma od niego więcej miejsca. Przód jest ochydny ale przynajmniej nikt go nie ukradnie. Poza tym samochód w polsce jest tylko po to aby pokazać na co stać markę.
~lokez
2010-04-21 11:25:11
hyundaie mają ceny z kosmosu (nie tylko ten, ale większość!) o jakieś 40-55% za wysokie, trzeba być durniem żeby coś tak szkaradnego, niedopracowanego i robionego w Korei kupić :D :D Czy nie lepiej kupić mniejsze auto, ale firmowe - np. Citroen C-crosser, Peugeot 4007, Mitsubishi Outlander, Honda CR-V czy Nissan X-trail ?. Wtedy wiemy co kupujemy.
~kac
2010-04-21 11:19:06
brzydal, fuj !!!
~rTb
2010-04-21 11:11:31
z mojego punktu widzenia jest to kiepski samochód. wole kupić dwuletniego landcruisera (okolice 130 tys. zł) niż tego mocno niedopracowanego, z marnym silnikiem i brzydkiego koreańca za 135 tys. (w Czechach). toyota to inna renoma, inny wygląd inny samochód, korea moze za 40-50 lat dogoni toyotkę. podobnie wolałbym patrola, tribece czy pajero - wszystkie one są znacznie lepsze niż to coś
~oli
2010-04-21 10:58:44
Do: dan - porównywanie subaru do mercedesa mija się z celem, nawet jeśli subarynka jest bardziej niezawodna i ma większy bagażnik i więcej schowków na okulary to i tak nie dorasta do pięt mercowi. proste? to są auta dla różnych klientów.

Zobacz wszystkie komentarze (14)


Mojeauto.pl - motoryzacja w Internecie | Copyright © Grupa Allegro Sp. z o. o. 1999-2012
Logo Grupa Allegro