Hyundai i20: Skrzynka na listy
Jak długo zdarzyło wam się czekać na zwykły list polecony? Trzy, cztery, pięć dni? A może więcej? Ja czekam już od tygodnia a listonosza jak nie było, tak nie ma. Droga z Krakowa do Wrocławia nie przypomina wyprawy na Marsa lecz autostradę. Więc, w czym problem? Mogę się tylko domyślać. Znając listonosza "obsługującego" moją dzielnicę, zapewne teraz pompuje powietrze do 14-calowych kół w swoim rowerze albo za priorytet uznał dostarczenie emerytur. Zawsze wpadnie z tego przecież jakiś napiwek. Z tego powodu przez ostatnie dni intensywnie zacząłem się zastanawiać, jak mógłbym uczynić życie mojego listonosza lepszym. Bo co by nie mówić, jest to wyczerpująca i niewdzięczna praca, nierzadko wzbogacona o dramatyczne sceny walki z czworonożnym przeciwnikiem. I wydaje mi się, że chyba znalazłem rozwiązanie. To Hyundai i20, który niedawno miałem okazję przetestować."i dwudziestka" to narzędzie idealnie nadające się do pracy listonosza. Jego niewielki silnik o pojemności 1.2 l. i mocy 78 koni mechanicznych do bardzo rozsądnie opracowana jednostka pod kątem dynamiki i spalania. Do pierwszej setki może nie rozpędza się imponująco, bo w około 13 s., ale to i tak szybciej niż Wigry 3. Sprint od 0 do 50 km/h trwa za to raptem 4 s. Jazda od świateł do świateł w mieście może być więc całkiem interesująca. Gwarantuję, że kurierzy w dużych blaszakach z wrażenia osiwieją jak gołąb... pocztowy.
W trasie Koreańczyk spisuje się znośnie. Wyczuwalne przyspieszenie rozpoczyna się od 1600 obr./min. otwierając w pełni swój magazynek z końmi mechanicznymi przy 6000 obr./min. Daje to dość szeroki zakres pracy silnika na jednym biegu, ale usypia wigor jednostki. To z kolei oznacza, że podczas jazdy trzeba stosunkowo często żonglować przekładnią. Nie wpływa to jednak negatywnie na zarządzanie stanem cieczy w zbiorniku paliwa. Przy okazji spalania. Hyundai i20 potrzebuje średnio 6,5 l. benzyny w mieście i około 6 l. w trasie na każde 100 km. To kolejna zaleta przemawiająca za tym, by zadowolić szefów poczty posądzonych przez NIK o rozrzutność. W ramach oszczędności listonosze mogliby tankować za datki otrzymane od emerytów, a i tak pewnie by jeszcze coś zostało. To dopiero samowystarczalność!
Silnik i spalanie to nie jedyne zalety i20. Z zewnątrz Hyundai nie wydaje się zbyt duży. Ba, stawiając go pomiędzy konkurentami takimi jak Skoda Fabia, Renault Clio czy Citroen C3 Picasso można odnieść wrażenie, że jest wcześniakiem. To złudzenie zaciera się po zajrzeniu do środka. Miejsca jest imponująco wiele nie tylko dla kierowcy i przedniego pasażera. Kompani na tylnej kanapie również mogą pokonać podróż w cywilizowanych warunkach, bez konieczności amputacji kończyn. Sprawa komplikuje się dopiero jeśli na przednich fotelach zasiądą ci bardziej "rozciągnięci" przez naturę. Ale w ramach dobrych zwyczajów, można ich na wszelki wypadek umieścić w 295-litrowym kufrze. Jak na tę klasę samochodów taka pojemność to wynik bardzo dobry. A jeśli złożyć kanapę (jest dzielona asymetrycznie), to do wnętrza Hyundaia - uwaga listonosze i szefowie poczty - można załadować prawie pół tony listów!
Poza oczami cierpią też uszy. Do wnętrza przedziera się spory hałas z drogi i spod maski. Zaboli też od czasu do czasu kręgosłup. A to dlatego, że zawieszenie w i20 pracuje bez gracji. Z drugiej strony sztywniejsza charakterystyka będzie odpowiadać tym, którzy w miejskiej dżungli przeskakują z pasa na pas tak szybko jak konik polny. Ot, chociażby taki listonosz spieszący się z korespondencją do adresata.
Pozostaje jeszcze kwestia ceny. A tą Hyundai ulokował po środku cennika w tej klasie. Egzemplarz testowy w wersji wyposażeniowej Comfort to wydatek 48 800 zł. U Skody, za podobny poziom komfortu ale ładniej opakowany w Fabii, zapłacimy o kilkaset złotych mniej. W Renault, za Clio ponad 2000 zł mniej. Droższe są natomiast C3 i 207 z koncernu PSA i Ford Fiesta.
Sam wygląd Hyundaia i20 nie jest spektakularny. Zwyczajny miejski maluch, który zyskuje dzięki sporej przestrzeni, niezłym osiągom, wyposażeniu (6 poduszek w standardzie) ale tyle samo traci ponurym wnętrzem i dostatecznym komfortem. Nadaje się za to w sam raz na pierwszą, udaną inwestycję Poczty Polskiej. Kończę, wreszcie przyszedł listonosz.
Bądź na bieżąco dzięki gadżetom motoryzacyjnym iGoogle!
Tematy w artykule: Hyundai Hyundai i20 test
Zobacz również
Wszystko o Hyundai i20 Filmy - Hyundai i20 Zdjęcia - Hyundai i20 Wszystko o Hyundai Filmy - Hyundai Zdjęcia - Hyundai

Newsletter: 











Wykop
Sfora
Facebook
2011-01-30 17:04:10
2011-01-09 00:14:07
2010-11-01 11:59:04
2010-10-31 12:32:54
2010-02-05 21:42:05