Fiat Bravo: Gdyby nie ta skrzynia...
Czemu Fiat Bravo nie sprzedaje się tak, jak tego by sobie życzyli zarządzający tą włoską marką? Nie czas i miejsce tu na dogłębną analizę tego problemu, a i tak nie wiadomo, czy udałoby się znaleźć wszystkie najważniejsze tego powody. Przyjrzyjmy się zatem bohaterowi naszego testu pod tym kątem. Co decyduje o tym, że Bravo tak słabo sprzedaje się na Starym Kontynencie? Czy ma może jednak jakieś mocne strony?Stylistycznie to wprawdzie nie ten sam poziom co Alfa Romeo, Lancia czy Maserati. Ale jak przystało na markę z Półwyspu Apenińskiego, pod tym względem, jak dla mnie, Bravo bije na głowę wielu bezpośrednich rywali. Sylwetka kompaktowego Fiata może się podobać, a z pewnością nie ma mowy o stylistycznej nudzie. Również całkiem atrakcyjnie wygląda wnętrze Fiata Bravo. Dwukolorowa, w jasnym odcieniu tapicerka nie tylko ożywia całą kabinę, ale jest po prostu ładna. Do tego dochodzą materiały imitujące chrom czy włókna węglowe. Zwieść się nie daliśmy, ale przyjemne dla oka wrażenie pozostało. Projekt deski rozdzielczej, w tym przede wszystkim centralnej konsoli, również można zaliczyć do udanych, choć pewne zastrzeżenia można by mieć np. do jakości wykończenia. Na plus zapewne należy zaliczyć ergonomię w Bravo. Obsługa wszystkich urządzeń pokładowych jest niezwykle prosta i intuicyjna, a żeby było jeszcze łatwiej, konsola środkowa została nieznacznie zwrócona w stronę kierowcy.
Jak przystało na przedstawiciela klasy kompaktów kierowca, nawet słusznej postury, nie będzie miał problemów z wygodnym podróżowaniem. To samo pasażer na przednim fotelu. Komfortową jazdę zapewnią właśnie fotele o odpowiedniej wielkości i wystarczająco miękkie. Ogólną dobrą ocenę psuje niestety słabe trzymanie boczne, a właściwie niemal jego brak. W ten sposób Fiat wyraźnie definiuje, jakie jest, czy też powinno być główne przeznaczenie swojego modelu.
Zdecydowanie ponad średnią rynkową Bravo wybija się w ilości miejsca za tylną kanapą. 400-litrowy bagażnik to jeden z najlepszych wyników w tym segmencie i wystarczy w zupełności w codziennym użytkowaniu auta, a i przy wyjeździe wakacyjnym nie trzeba na siłę posiłkować się dodatkowym bagażnikiem dachowym czy np. przyczepką. Po złożeniu tylnych oparć do naszej dyspozycji mamy już 1.175 litrów. Jak najbardziej do zaakceptowania.
Pod maską naszego testowego egzemplarza Fiata Bravo znalazła się 1,4-litrowa jednostka w technologii MultiAir, która w momencie wprowadzania na rynek obwieszczona została rewolucją na miarę układu common rail. W wielkim skrócie, w silniku MultiAir zastosowany został elektryczno-hydrauliczny system sterujący zaworami dolotowymi i umożliwiający swobodne regulowanie czasu ich pracy. W efekcie, przy zwiększonej mocy auto jest w stanie spalać nawet o 20 proc. mniej paliwa, niż porównywalne auta z podobnymi silnikami, oczywiście bez tej technologii.
Tyle teoria, a jak to wygląda w praktyce? Na papierze bardzo dobrze. 140 koni mechanicznych, do tego 230 Nm maksymalnego momentu obrotowego osiąganego już przy 1.750 obr/min, przy średnim spalaniu na poziomie 5,7 l/100 km w cyklu mieszanym. W efekcie auto rozpędza się do prędkości 100 km/h w 8,5 sekundy, a wskazówka prędkościomierza zatrzyma się dopiero przy 204 km/h. Nieźle.
W praktyce najgorzej wyglądają pierwsze metry od startu. Wydaje się, że pomimo naciśnięcia pedału gazu auto potrzebuje kilku chwil na zastanowienie się. Początek jest zatem mocno ospały. W miarę jednak rozpędzania się silnik dostaje wigoru, a jego największą zaletą wydaje się być bardzo dobra elastyczność. Przy prędkościach rzędu 80-120 km/h, aby dynamicznie przyspieszyć nie musimy sięgać do lewarka zmiany biegów. Tam, gdzie w większości aut trzeba niezbędna jest redukcja o bieg, a nawet dwa, Bravo przyspiesza bez większego wysiłku na "szóstce".
I całe szczęście, można powiedzieć. Sześciobiegowa, manualna skrzynia biegów, choć to stosunkowo nowa konstrukcja, jest zdecydowanie najgorszym punktem w naszym Fiacie. Miało być płynnie, szybko i precyzyjnie. A niestety, głównie jeśli chodzi o precyzję, a tym samym szybkość zmiany biegów, pozostaje wiele do życzenia. Każdorazowej zmianie biegów towarzyszy haczenie, a przy tym trzeba użyć do tego sporej siły. I to bez względu, czy stoimy na światłach i wrzucamy (wbijamy) jedynkę, czy na autostradzie chcemy załączyć szósty bieg. To właśnie głównie z tego powodu Fiatem Bravo należy jak najszybciej opuścić miejskie rewiry i udać się w trasę. Całe szczęście, że tam do lewarka sięgamy naprawdę rzadko.
Układ jezdny w Bravo za to odrobinę powinien poprawić nam humor. Wprawdzie możemy mieć trochę pretensji do układu kierowniczego za jego zbyt mocne wspomaganie, przez co nie do końca możemy czuć, co się dzieje pod kołami. Wprawdzie zawieszenie, choć głównie na nierównych drogach (jednak takich w naszym kraju mamy pod dostatkiem), głośną pracą informuje nas o stanie drogi, a pasażerowie tylnej kanapy będą narzekać na zbyt mocne tłumienie tychże nierówności. To jednak generalnie komfort jazdy jest na dobrym poziomie, auto pewnie pokonuje bardziej kręte odcinki dróg (gdyby tylko nie to nieszczęsne trzymanie boczne) i słucha się pilnie poleceń kierowcy. Nieznaczne przechyły nadwozia nie przeszkadzają w dynamicznej jeździe i naprawdę trudno wyprowadzić Bravo z równowagi.
Główną zaletę 1,4-litrowego silnika, a więc niskie spalanie, należy włożyć między bajki. Przynajmniej na takim poziomie, jaki zapewnia włoski koncern. Owszem wynik 5,7 l/100 km można uzyskać i to niekoniecznie poruszając się w ślimaczym tempie, ale... w trasie, a nie w ruchu mieszanym. W mieście, gdzie teoretycznie powinniśmy zużywać 7,5 litra benzyny na każde 100 kilometrów, nam udało się ostatecznie dojść do poziomu 9 litrów. No cóż, problemy z uzyskaniem podawanych przez producentów wyników spalania pojawiają się u większości, nie tylko u Fiata.
Najtańsza wersja Fiata Bravo ze 140-konnym silnikiem MultiAir kosztuje niecałe 66 tys. zł. W tej cenie otrzymamy całkiem sporo, bo m.in. ESP plus kilka innych pomocnych systemów, klimatyzację, system start&stop oraz światła przeciwmgielne z funkcją doświetlania zakrętów. Cena nie będzie więc może ważną kartą przetargową przy wyborze Bravo, ale odstraszać potencjalnych nabywców też nie powinna.
Czy pogłoski o końcu Fiata Bravo w obecnej postaci się sprawdzą, pokaże przyszłość. Patrząc jednak przez pryzmat bohatera naszego testu, szkoda by się stała, gdyby z segmentu kompaktów zniknął ten model. To jedno z bardziej udanych aut Fiata ostatnich lat, z bardzo dobrym silnikiem, który potrafi zaskoczyć swoją dynamiką, a przy tym nie opustoszy naszego portfela. Gdyby jeszcze do tego dołączyła odpowiednia skrzynia biegów, wówczas cały napęd Fiata Bravo można by uznać za niezwykle udany. A tak to niestety pozostaje spory niedosyt.
Dlatego nasza rada dla władz Fiat (może akurat Sergio Marchionne przeczyta nasz test). Poprawcie bezwzględnie skrzynię biegów i zostawcie Bravo w spokoju.
Bądź na bieżąco dzięki gadżetom motoryzacyjnym iGoogle!
Tematy w artykule: Fiat Fiat Bravo
Zobacz również
Wszystko o Fiat Bravo Filmy - Fiat Bravo Zdjęcia - Fiat Bravo Wszystko o Fiat Filmy - Fiat Zdjęcia - Fiat

Newsletter: 











Wykop
Sfora
Facebook
2011-12-27 01:42:34
2011-12-07 19:15:38
2011-11-17 12:23:42
2011-11-08 20:47:16
2011-10-13 21:43:08
Nie zgadzam się z autorem artykułu, ponieważ samochód zdecydowanie mieści się w katalogowych normach spalania, co obecnie jest rzadkością.
Prowadzenie jak najbardziej na plus.
Pozdrawiam.